niedziela, 11 maja 2014

3

            Gdy tak wiele osób jest samotnych, aż tak jak się wydaje, egoistycznie 
nieusprawiedliwionym było być samotnym samotnie. Tennessee Williams 

Nie wiem, jak długo siedziałam w bezruchu i gapiłam się w pustą przestrzeń naprzeciwko mnie. Starałam się nie myśleć o tym, co wcześniej zobaczyłam, ale nie potrafiłam pozbyć się tego z mojej głowy i w kółko odtwarzałam te same obrazy, jak zepsuty magnetowid.
                Z rozmyślań wyrwał mnie głos nieznajomego.
                -Jak się domyślam, to byli twoi przyjaciele, prawda? – pokiwałam tylko głową.
                -Przykro mi- dodał, a w jego glosie słychać było prawdziwe współczucie.
Przez dłuższą chwilę znów panowała krępująca cisza, aż w końcu stanął naprzeciwko mnie i powiedział:
-Jestem Reeve- przedstawił się.
-Freja- odparłam krótko.
-Śliczne imię, no dobra Freja, co ty na to, żeby zrobić dziś coś zwariowanego i szalonego?
-Co masz na myśli? – zapytałam z nieufnością.
-Niespodzianka, sama zobaczysz, to jak będzie?
Wyciągnął ku mnie swoją dłoń i bez wahania ją złapałam wstając z miejsca, choć już stałam to i tak nie puścił mojej dłoni, zatrzymał ją w uścisku.
Nie wiem gdzie mnie prowadził, ale w jego towarzystwie czułam się bezpiecznie, choć znałam go bardzo krótko. Spacerowaliśmy po obrzeżach miasta, aż w końcu dotarliśmy na miejsce. Staliśmy przed bramą prowadzącą do wesołego miasteczka. Nie było tam nikogo, całkowicie opustoszałe, oświetlone tylko ulicznymi latarniami. Z reszta nie było, co się dziwić, już dawno minęły godziny otwarcia. Przypominało mi to scenę z horroru, może przyprowadził mnie tu, żeby mnie zabić? Jeśli tak, to nie będę się bronić.
-Chyba pomyliły ci się godziny, jeśli miałeś nadzieje spędzić tutaj czas- powiedziawszy, oparłam się o płot.
-Tylko ci się wydaje, dla mnie jest zawsze otwarte.
-Masz jakieś szczególne traktowanie?
-Hmm… tak – i zaczął się wspinać po płocie.
-Chyba żartujesz, że w tych szpilkach i w tej sukience przejdę na drugą stronę! Niedoczekanie!- postawiłam sprawę jasno.
-Jeśli nie chcesz o możemy wrócić do twoich przyjaciół.
-Ej, to już jest wredne- zrobiłam nadąsaną minę.
-I tak to miało zabrzmieć- posłał mi promienny uśmiech- Dawaj Freja nie wiesz, co tracisz naprawdę nie będę patrzył jak wchodzisz. Nie masz, co się obawiać, że zobaczę, co nieco- teraz to już się śmiał do rozpuku.
-Pocieszające, naprawdę. Dowcipniś się znalazł.
Miałam do wyboru albo porwać się w wir szaleństwa albo wrócić do starego życia. Nie chciałam tego i w ogóle, co mi szkodzi. Zdjęłam szpilki i przerzuciłam je przez płot. Na twarzy Reeva pojawiło się zadowolenie.
-Zuch dziewczynka.
-A teraz się odwróć, tak jak obiecałeś.
-Nic ci nie obiecywałem, ale jak tak ładnie prosisz, to nie śmiem odmówić- i tak zrobił, ja natomiast przewróciłam oczami.
Druty płotu wpijały mi się w stopy, bolało niemiłosiernie, ale zacisnęłam zęby i dało się to znieść dobrze, że nie było żadnego wystającego kolca i zeskakując z płotu nie zaczepiłam przy okazji sukienki. Jeszcze tego by brakowało żebym naga stała na środku pustkowia, choć lepsze te pustkowie niż tłum ludzi.
Chłopak podał mi szpilki. Natychmiast je założyłam, gdybym wiedziała, że czeka mnie noc pełna wrażeń wzięłabym trampki, a nie buty, w których ledwo umiem chodzić.
-No to, co teraz?- zapytałam z ciekawością.
-Patrz i ucz się- powiedział zagadkowo i podszedł do ogromnego przełącznika, znajdującego się pośrodku miasteczka i nagle wszystko zaczęło tętnić życiem, każda z maszyn została oświetlona i gotowa do użycia, a z głośników dochodziła muzyka z lat 90-tych, co nadawało temu miejscu specyficzny klimat.
-Pod wrażeniem?- zapytał.
-Mhm- wymruczałam- Kiedyś uwielbiałam to miejsce- wyznałam.
-Co się stało, że się to zmieniło?
Przez głowę przeleciały mi wspomnienia, kiedy to byłam dzieckiem i jak jeszcze był tata, to zabierał mnie właśnie w to miejsce. Miło wspominam tamte dni, byliśmy beztroscy i nic nie zwiastowało tego, że może się to kiedyś skończyć.
-Przychodziłam tu z tatą, później nas zostawił.
-Przykro mi.
-Nie potrzebnie, bo to już przeszłość.
Najpierw udaliśmy się do Pałacu Strachu, „będzie fajnie, nie pożałujesz”- mówił i żałuję, że tam weszłam. Nie wiem, czemu w ogóle się na to zgodziłam. Z wszystkiego na świecie właśnie nienawidzę być straszona, jak dla mnie to był jeden wielki horror, dlatego też takich filmów nie oglądam i unikam jak ognia. Po prostu nie jara mnie to, gdy tylko akcja zaczyna się rozkręcać, uciekam, gdzie pieprz rośnie. Może chciałam zrobić na Reevie wrażenie i dlatego, bez marudzenia tam weszłam i udawałam, że wszystko jest w porządku.
Jednak się przeliczyłam, kiedy ja przeżywałam katusze i modliłam się w duchu, żeby to jak najszybciej się skończyło, Reeve płakał ze śmiechu, głownie spowodowanym moim piskiem, podskakiwaniem, przerażeniem w oczach i paniką. Przynajmniej jednemu z nas było do śmiechu. Wiem, że to śmiesznie musiało wyglądać, gdybym była na jego miejscu, też bym się wyśmiewała, ale nie byłam i omal za każdym razem dostawałam zawału, gdy jakaś postać z słynnych horrorów na mnie wyskakiwała. W końcu się nade mną zlitował i przytulając mnie do siebie przeszliśmy resztę drogi razem, gdy tylko znalazłam się na zewnątrz odetchnęłam z ulgą.
-Nigdy więcej mnie już na to nie namówisz- krzyknęłam.
-Ha ha szkoda, że nie widziałaś swojej miny, bezcenne- odpowiedział wciąż śmiejąc się.
-Miło, że dostarczyłam ci ciekawej rozrywki- uderzyłam go lekko w ramię.
-Trzeba było od razu powiedzieć, że masz słabe nerwy- już mówił całkiem serio i bez uśmiechu na twarzy.
-Nie myślałam, że to będzie aż tak przerażające.        
-Wiem, skąd jest najlepszy widok na całą okolice- kąciki jego ust podniosły się ku górze.
Nie musiałam długo zgadywać, bo zaraz jego spojrzenie padło na ogromne koło znajdujące się za naszymi plecami.
-O nieeee…
-Mam nadzieje, że nie masz lęku wysokości i się nie boisz?- zapytał zaczepnie.
-Ja? No, co ty w życiu, to z porównaniem z tamtym, to pikuś – teraz ja wyszczerzyłam się w uśmiechu.
-To dobrze, bo nasz następny przystanek to Diabelski Młyn.
Muszę przyznać, że wielkość koła jest dość imponująca. Przed wejściem do kabiny kątem oka, na tabliczce zdążyłam zauważyć, że pełne koło trwa pół godziny. Robiąc okrążenie obawiałam się tylko, że maszyna nie zepsuje się jak w amerykańskich filmach i nie będziemy musieli czekać w nieskończoność na pomoc. Znalawszy się na szczycie przed nami rozpościerał się przepiękny widok na miasto, choć był środek nocy to i tak tętnił życiem. Odwróciłam wzrok w stronę chłopaka by sprawdzić jego reakcje, lecz on nie przyglądał się miastu, tylko mi. Nie wiedząc, co zrobić, jak to ja, nieznacznie odchrząknęłam i szybko wymyśliłam coś, o co mogłabym go zapytać.
-Często tu przychodzisz?
-Kiedyś tu pracowałem, trzeba było sobie coś przerobić przez wakacje, ale zawsze coś, dlatego też wiem jak tu to wszystko działa.
Nagle poczułam wibracje dochodzące z torebki. Wyciągłam telefon i na ekranie wyświetliło zdjęcie mojej przyjaciółki, jeśli miała nadzieje, że odbiorę to się zdziwi. Szybko przeciągnęłam na odrzuć i dopiero teraz zauważyłam, że mam 15 nieodebranych rozmów i to wszystkie od niej, nawet dostałam SMS-y „Gdzie jesteś”, „Odezwij się”, „Martwię się”, „Dlaczego mnie zostawiłaś”, itp. Żadnej wiadomości na temat minionego zdarzenia, może nic nie wie, że widziałam, pewnie James jej nie powiedział jak ich nakryłam.
Nie chciałam o nich myśleć, dlatego wyłączyłam telefon. Uniosłam wzrok nad torebki i napotkałam zaniepokojone spojrzenie Reeva.
-Nie dają ci spokoju, co?
-Nieee…- wymruczałam.
-Jeśli chcesz to możemy wracać.
-Chcę tu zostać- oparłam się wygodnie o siedzenie i wtuliłam w jego ramię.
-Cieszę się, że to mówisz, bo to nie koniec wrażeń- i znów ten jego szeroki uśmiech na twarzy.

Przez resztę okrążenia rozmawialiśmy o tym, co lubimy, był pod wrażeniem, że rysuję i już zażyczył sobie swój portret.  Okazało się, że słuchamy podobnej muzyki, a on za to gra na gitarze i obiecał mi, że kiedyś coś dla mnie zagra. Opowiadał o pracy w Wesołym Miasteczku, jak codziennie poznawał nowych ludzi. Nawet nie zauważyłam, kiedy już musieliśmy wysiąść z kabiny.
Zaprowadził mnie do małej budki, gdzie małą pingpongową piłką wrzucało się do plastikowych kubeczków, które umieszczone były w różnych odległościach i aby coś wygrać, trzeba było trafić to każdego kubeczka. Oczywiście, jak to ja, nie trafiłam do wszystkich. Nic nowego.
-Ciekawe czy przynosisz mi szczęście?- puścił mi oczko i ze skupieniem zaczął wrzucać piłki do wyznaczonego miejsca.
-Nie popisuj się.
Trafił do wszystkich, a jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Wygrałem.  Szkoda, że się nie założyliśmy o coś.
-O tym, możesz tylko pomarzyć.
-To, co chcesz, wypchaną pandę czy białego królika?
-A zapłaciłeś za nią?
-Po, co jak wygrałem. Panda będzie do ciebie bardziej pasować- wychylił się nad ladą i sięgnął po maskotkę.
-Jesteś niemożliwy.
-Dobra, dobra, już płace- wyciągnął parę drobniaków z kieszeni i zostawił je na stoliku- A teraz trzymaj to dla ciebie.
-Dziękuję, ale nie musiałeś- pokazałam mu język, kiedy mi podawał pluszaka.

Przez chwile spacerowaliśmy po terenie miasteczka, kiedy doszły do nas przytłumione głosy. Ktoś tu był. Schowaliśmy się za najbliższą budką i Reeve, postanowił sprawdzić, kto to jest.
-Policja-wyszeptał.
-Żartujesz?!-podniosłam głos.
-Cicho, bo nas usłyszą. Musimy się stąd wynosić.
-No, co ty nie powiesz.
Nigdy nie miałam bezpośredniego kontaktu z władzą, starałam się przestrzegać przepisów i nie narażać się niebezpieczeństwo. Aż do dziś. Dzień pełen wrażeń.
-Musimy schować się jak najbliżej wyjścia i poczekać na odpowiedni moment.
Przytaknęłam tylko głową i posłusznie szłam zaraz za chłopakiem. Miałam wrażenie, że mijają godziny, a my w bezruchu nadal czekamy.
-Pójdę otworzyć bramkę, nie ma czasu, żeby przeskakiwać przez płot.
-Czyli jak tu przyszliśmy, też mogłeś ją otworzyć?- zapytałam poirytowana.
-Tak, ale chciałem zobaczyć jak się wspinasz- wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Ale jesteś wredny- stwierdziłam.
-Kiedy dam ci znać zdejmiesz buty i pobiegniesz, co sił w nogach, nie oglądaj się za siebie.
-Ok.
Odwrócił się i po cichu skradał się do bramki. Będąc tam wpisał kod, który odblokował wszystkie zabezpieczenia. Ja w tym czasie zdjęłam szpilki, trzymałam je w rękach i czekałam na sygnał. Nagle Reeve zniknął mi z pola widzenia, spanikowana zaczęłam się rozglądać dookoła, ale nie było po nim ani śladu. A głosy policjantów było słychać coraz wyraźniej.
-Teraz- rozniósł się krzyk chłopaka.
Bez zastanowienia wystrzeliłam z miejsca, nie oglądając się za siebie. Słyszałam krzyki policjantów, ale ani na sekundę przez myśl mi nie przeszło, żeby się zatrzymać. Bałam się o mojego towarzysza, co się stało, że go nie ma. Pobiegłam w stronę pobliskich domów i znienacka coś mnie złapało za rękę i pociągło w najciemniejszą uliczkę. To był Reeve, nic mu nie było, schowaliśmy się na tyłach jakiegoś bloku i czekaliśmy aż policjanci przejdą. Byliśmy oparci o ścianę, Reeve odwrócony w moją stronę, swoim ciałem zasłaniał moje. Oboje ciężko dyszeliśmy i patrzyliśmy się prosto w swoje oczy, dzieliły nas tylko centymetry. Panowało coraz większe napięcie. Poczułam, że jego ciało coraz bardziej napiera na moje, przygniatając mnie o ścianę, bez możliwości poruszenia się. I stało się. Oboje w tym samym momencie, nie wytrzymaliśmy i nasze usta połączył gorący pocałunek, którego nie było końca. Upuściłam swoje szpilki, uwalniając swoje dłonie tylko po to, żeby wplątać je w jego włosy.


9 komentarzy:

  1. Awwww! Jaka urocza końcówka! Rozpływam się ;D
    Ale tak szybko zrezygnowała z Jamesa? Wystarczył ten jeden, głupi pocałunek z Char i to koniec? Myślałam, że bardziej jej zależy i będzie o niego walczyć ;p
    Reeve jest mega, już go lubię. Ciekawy ma charakterek XD
    Już ja Cię przypilnuję, żebyś szybko zaczęła się brać za następny rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie to nie koniec :P Jeszcze będzie się dużo dziać miedzy nimi, tylko muszę wymyślić jeszcze co :P Cieszę się, że Reeve przypadł Ci do gustu :)

      Usuń
    2. Gdyby mi nie przypadł, to bym chyba źle skończyła, czyż nie? Nawet Steve by mnie nie uratował ;C

      Usuń
  2. To racja :D Lepiej mieć się na baczności :P i nie wiem czy ktokolwiek byłby w stanie Cię poratować :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do twojego bloga to udało mi się już nadrobić wszystkie rozdziały i powiem ci, że jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona. Fabuła mnie wciągnęła, charaktery bohaterów urzekły, a twój sposób pisania sprawia, że na pewno zajrzę tu jeszcze nie raz. Z niecierpliwością czekam na kontynuację.
    Oczywiście będę zaszczycona jeśli zechcesz wpaść do mnie http://givemelovemw.blogspot.com/
    Jeśli dałabyś radę prosiłabym abyś informowała mnie o swoich nowych rozdziałach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja chce nowy! prosze prosze prosze! bardzo czekam i uwielbiam Reeve'a! <3 jest swietny Freja <3 czekam mam nadzieje ze jednak nie porzucilas tego bloga. pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście nie porzuciłam :p mam nadzieje, że szybko coś dodam, niestety mam remont w pokoju i to dość poważny i nie mam jak pisać :<

      Usuń
  6. najwazniejsze ze nie porzucilas! :) a tak to moge cierpliwie czekac wiedzac ze bedzie nowy rozdzial :D uwielbiam Reeve'a moze tez dlatego ze lubie tego aktora w Arrow :D i mam nadzieje ze Freja bedzie z nim a tamten przyjaciel niech zaluje :p zycze weny :D i szybkiego zakonczenia remontu :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń